Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soundtrack. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soundtrack. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 lutego 2014

Sound, no words

Pewnie większość z Was idąc do kina stara się skupić na filmie, a nie na jakiejś tam melodyjce w tle. Nie mówię tu o piosenkach nagranych przez znanych artystów i użytych w filmie, tylko o specjalnie skomponowanej muzyce filmowej.

Dla niektórych słuchanie ścieżki dźwiękowej może wydawać się nudne, jednak moc melodii potrafi być niesamowita. Zachęcam chociaż do spróbowania wsłuchania się w emocje jakie przekazuje nam sam dźwięk. Bo czym byliby "Piraci z Karaibów" czy "Gladiator" bez muzyki Hansa Zimmera, czym "Requiem dla snu" bez muzyki Clinta Mansella, czym "Gwiezdne wojny" bez muzyki Johna Williamsa, czym "Marzyciel" bez muzyki J.A Kaczmarka, albo czym trylogia "Władcy pierścieni" bez muzyki Howarda Shore'a? Mogłabym wymieniać tak bez końca. (PS ten ostatni z wymienionych jest Kanadyjczykiem <3).


Wielkie nazwiska, wielka muzyka. Nie oznacza to jednak, że mało znane (jak na razie) postacie nie są w stanie stworzyć czegoś równie zapadającego w pamięć. Benh Zeitlin oraz Dan Romer stworzyli magię. Osobiście nie wyobrażam sobie życia bez utworu "Once there was a Hushpuppy" z  filmu "Bestie z południowych krain". W ciągu sześciu minut jestem w stanie odczuć tyle różnych emocji, że aż mam problem z ich nazewnictwem. A niby humanistą jestem...



Filmowe wydarzenie roku coraz bliżej, a dokładnie 2. marca. W tym roku o Oscara w kategorii 'Best Score', czyli właśnie najlepsza muzyka filmowa powalczą:

- John Williams ("Złodziejka książek" ang. The Book Thief)
- Steven Price ("Grawitacja" ang. Gravity)
- William Butler and Owen Pallett ("Ona" ang. Her)
- Alexandre Desplat ("Tajemnica Filomeny" ang. Philomena)
- Thomas Newman ("Ratując pana Banksa" ang. Saving Mr. Banks)


Gdy będziecie się wybierać do kina na jeden z wyżej wymienionych filmów, to może spróbujcie się wsłuchać w muzykę? Taka luźna propozycja z mojej strony :)
***
Dla zainteresowanych polecam Koncert Muzyki Filmowej, który odbędzie się 26.04 w Warszawie. Koncert będzie poświęcony głównie twórczości Hansa Zimmera, jednak zostaną również wykonane utwory innych znanych kompozytorów. Więcej informacji na temat wydarzenia oraz bilety pod tym linkiem -> Koncert Muzyki Filmowej. 

sobota, 23 listopada 2013

Melancholia na weekend


Porcja muzyki na dziś to indie w wersji folk. Pewnie niektórzy z Was kojarzą artystów takich jak Damien Rice, Bon Iver czy James Vincent McMorrow. Jeśli lubicie od czasu do czasu posłuchać wolniejszych kawałków, często sentymentalnych, którym prawie zawsze towarzyszy gitara, to polecam także twórczość Alexi Murdocha. 


Prawdopodobnie wielu z Was nieświadomie spotkała się z jego muzyką, gdyż wiele jego utworów było użytych w soundtrackach do filmów czy seriali (Życie na fali, Skazany na śmierć, Chirurdzy, Dr House, Pamiętniki wampirów, Bez śladu). 




Murdoch urodził się w Wielkiej Brytanii, studiował w Stanach Zjednoczonych, a obecnie mieszka w Niemczech. Od początku kariery jego muzyka była przesiąknięta melancholią oraz wpływami lo-fi. 
Lo-fi to sposób nagrywania muzyki, cechujący się niską jakością nagrań, spowodowany brakiem środków finansowych lub stosowany w celach artystycznych do uzyskania oryginalnego brzmienia odrębnego od mainstreamowego.



Czym charakteryzuje się muzyka Alexi Murdocha? Przede wszystkim nierzucającą się w oczy gitarą akustyczną, relaksującą melodią, a także łagodnym i czułym wokalem. Wydany w 2006 roku album pt. Time Without Consequence to jedenaście doskonale skomponowanych utworów. Prawie 60 minut aksamitnych dźwięków wręcz idealnych na chłodne, jesienne wieczory. 




"Orange Sky" - jedna z najbardziej rozpoznawalnych piosenek Murdocha; tutaj w wykonaniu live

sobota, 16 listopada 2013

Nowojorski duet

Dziś postanowiłam w dalszym ciągu penetrować stan Nowy Jork. Phantogram to duet w składzie Josh Carter i Sarah Barthel, powstały w 2007 roku grający głównie rock elektroniczny. 


Prawdę mówiąc nie przepadam za przypisywaniem jednego, konkretnego gatunku muzycznego do zespołu czy wykonawcy. W ostatnich latach wytworzyło się tyle podgatunków muzycznych, że nawet specjaliści mają z nimi problem, dlatego często nowo powstałe zespoły są wrzucane do worka 'indie'- pop, rock, electro bądź właśnie 'rock'- alternatywny, art, psychodeliczny itd. W przypadku Phantogram zdecydowanie 'wrzuciłabym' go do elektroniki, ale raczej indie-rock'owej z domieszką efektów halucynogennych (hah!). Natomiast sam zespół określa swoją muzykę mianem "psychodelicznego popu".


Phantogram występował na wielu amerykańskich festiwalach takich jak Coachella czy Lollapalooza. Pierwszy album Eyelid Movies zebrał wiele pozytywnych recenzji i ja również zachęcam do jego przesłuchania, zwłaszcza utwory "When I'm small" z brzdękającą gitarą i szumem starej płyty w tle oraz "Mouthful of diamonds", w której upodobałam sobie głównie tekst utworu i równie ciekawą melodię, jest to także piosenka od której rozpoczęła się moja przygoda z Joshem i Sarą. 




Jeszcze w tym roku ma się pojawić drugi album Phantogram zatytułowany Voices, osobiście jestem bardzo ciekawa co tym razem zaprezentuje nam ten amerykański duet.

Dla osób, które interesują się filmami bądź muzyką filmową polecam piosenkę "Lights", która znalazła się na soundtracku do wchodzącego w tym miesiącu na ekrany filmu: Igrzyska śmierci: w pierścieniu ognia.