Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blues. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blues. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 lipca 2014

Rough but delicate

Zwariowany dzień. Zdanie zmieniam częściej niż niezdecydowana kobieta (umm, czy to zdanie ma sens?). Właśnie to  niezdecydowanie towarzyszyło mi podczas podjęcia decyzji o kim będzie dzisiejszy post. Ostatecznie doszłam do wniosku, że powinnam zachować jakąś równowagę w tym szaleństwie, więc postawiłam na polską, spokojną alternatywę.

Mówią, że Łódź brzydka jest, ale na szczęście o talencie nikt nie wspominał, bo bym musiała krzyknąć weto! Daniel Spaleniak pochodzi z Kalisza,  mieszka w Łodzi, a talent to chyba importował, bo jak coś polskiego może brzmieć tak hipnotyzująco? A jednak! Aż duma rozpiera.  

Na SoundCloud Daniel opisał siebie jako I'm a man who likes playing guitar, that's all. Ta skromność doskonale opisuję muzykę jaką tworzy. Jest spokojna, hipnotyzująca i pachnie Skandynawską florą. 


Na początku twórczość Daniela ograniczała się głównie do zabawy z melodią, z czasem dołączył magiczny, basowy wokal, który możecie podziwiać w "My name is wind". Często podkreślam zgrzyty gitary akustycznej, tym razem jednak chropowaty głos Daniela przejął pałeczkę. Dodatkowy bas w wokalu wzomniony jest przez basowe tło. Zdecydowanie mój swiat. Jak dla mnie ta muzyka po prostu oddycha. Niby szorstka, a delikatna w uszach. 


PS Debiutancki album Dreamers ujrzał już światło dzienne. Całość możecie posłuchać na Spotify.

sobota, 1 lutego 2014

אסף אבידן - Przejmujący folk

Powoli się chyba zamieniam w muzyczną wersję Makłowicza w podróży ;D Na Bliskim Wschodzie nas jeszcze nie było, więc... zacznijmy od wycieczki do Izraela.


Asaf Avidan - zapewne posiada jeden z bardziej oryginalnych i niepowtarzalnych głosów jakie do tej pory słyszałam, a słyszałam naprawdę wiele. Przyznam się bez bicia, że gdy pierwszy raz usłyszałam utwór "Different pulses" miałam problem z określeniem płci osoby śpiewającej. Oczywiście nie wpadłam na pomysł, iż Asaf może być imieniem... bardziej mi to brzmiało na orientalną nazwę dla zespołu. No ale już nie będę się bardziej pogrążać.




Asaf pochodzi z Jerozolimy i jest również wokalistą zespołu Asaf Avidan & the Mojos. Zarówno twórczość zespołowa, jak i solowa, utrzymana jest w stylu folkowym. Jednak osobiście wolę Asafa w wersji solo, a w wersji akustycznej to już w ogóle miękną kolanka ;D Wracając do piosenki "Different pulses"*, jest to bardzo emocjonalny, melancholijny kawałek z 'maszerującą' perkusją i niesamowitym wokalem, który sprawia, iż  zdecydowanie zasługuje na miano pięknego czy wyjątkowego utworu. Polecam również obejrzeć teledysk, chociażby dla epickiej sceny z truskawką czy Asafa w garniaku (3:43).


*to chyba najmniej folkowa piosenka jaką możemy znaleźć na najnowszym albumie, cóż ;)

אסף אבידן
(hebrajski jest taaaki ładny <3)

Skoro już wspomniałam o cudownych akustykach, to Was jakimś poczęstuję. "Devil's dance"** - bardzo powolny utwór, wypełniony po brzegi dramaturgią, z dodatkiem płaczliwej wiolonczeli i przejmującym głosem Asafa... aż mi się zimno zrobiło... jakiś taki mały dreszczyk po plecach przeleciał. 


** oryginał - Asaf Avidan and the Mojos



wtorek, 24 grudnia 2013

Time for some blues & soul


Ho ho ho świąteczny post!
Domyślam się, że większość z Was ledwo może się podnieść do pozycji wertykalnej, i naprawdę to rozumiem, ale wierzę w umiejętności Waszych palców *scroll scroll* ...więc ...może przeczytajcie jednym okiem, posłuchajcie dwoma uszami i wróćcie do jedzenia? ;D


Doszłam do wniosku, że odrobina staroci Wam nie zaszkodzi. Osobiście uważam, że klimat lat 50-tych czy 60-tych idealnie wpasowuje się do okresu świątecznego. Piosenki tematycznie nie są związane z Bożym Narodzeniem, ale chyba miło jest dla odmiany posłuchać czegoś w stylu retro, prawda? ;)


Odsłona numer jeden: lata 50-te i urban blues w wykonaniu Willie Mae "big mama" Thornton. Piosenkę "Hound dog" bardziej możecie kojarzyć w wykonaniu Elvisa Presleya, jednak pierwotnie piosenka była zaśpiewana właśnie przez Big Mama Thornton. Gdy po raz pierwszy usłyszałam wersję utworu w jej wykonaniu, moja reakcja wyglądała mniej więcej tak: "wooow, jaki głos!". Osobiście preferuję piosenkę w wykonaniu na żywo, niestety jakość dźwięku do najlepszych nie należy.


Teraz odrobina muzyki z duszą, czyli soul w wykonaniu Otisa Reddinga. Jako, że jestem po uszy zakochana w barwie głosu Otisa, tego jak śpiewa i o czym śpiewa...to aż strach pomyśleć co by było gdybym żyła w latach 60-tych :D. I tak o to właśnie, przez dobre 20 minut zastanawiałam się, którą piosenkę zapostować. Ostatecznie zdecydowałam się na "For your precious love", bo wydaję mi się, że nie słyszałam piękniejszej piosenki o miłości... w sumie to jestem pewna^^. A miłość na święta to najlepszy prezent... także dużo radości, miejsca w żołądku na kolejne dni świętowania i kisski od Otisa & Dżoany :)