Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rock elektroniczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rock elektroniczny. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 marca 2014

Dobry bas, ściany drżą / *taka taka uugrh!*


Połączenie niemieckiego rocka progresywnego & elektroniki lat 60-tych. Mmmm brzmi pysznie! No dobra... może trochę przerażająco. Krautrock (bo tak właśnie się nazywa ten cudny gatunek muzyczny) to jedynie inspiracja dla oryginalnie brzmiącego zespołu Fujiya & Miyagi. Zrobiło nam się trochę egzotycznie, ale niestety będę musiała Was rozczarować, bo żaden z panów nie jest skośnooki. Zespół pochodzi z Brighton (UK), a w jego skład wchodzą: Steve Lewis, David Best, Matt Hainsby (gitara basowa) i od 2008 roku także Lee Adams. 

Jeśli chodzi o nazwę zespołu, to drugi człon został zaczerpnięty od bohatera Karate Kid, a dokładnie od Kesuke Miyagi. Natomiast Fujiya to po prostu nazwa... japońskiej marki sprzedającej sprzęt stereo. Jak widać kreatywności panom nie brakuje, odnosi się to również do muzyki jaką tworzą.


Tym razem mamy do czynienia z szepczącym, basowym wokalem (podobno kobiety preferują niższe głosy męskie hmmm...) oraz dużą, dużą daaawką basowej gitary. Teraz biję pokłony mojemu czeskiemu wzmacniaczowi, w którym mogę sobie podkręcić bas to tego stopnia, że ściany drżą, a sąsiedzi planują krwawą zemstę wiertarkowo-remontową w sobotni poranek. Tytuły i słowa piosenek Fujiya & Miyagi cóż, jeszcze raz pochwała dla kreatywności! Zacznijmy od utworu "Collarbone". Temat dość ambitny - obojczyk, no lepszej części ludzkiego ciała chyba nie mogli wybrać ;D Co więcej, w dalszej części piosenki poznajemy całą anatomię człowieka:
...shin bone connected to the knee bone
knee bone connected to the thigh bone
thigh bone connected to the hip bone
hip bone connected to the back bone
back bone connected to the collarbone


Można również śpiewać o deserze lodowym z owocami i śmietaną (ang. knickerbocker glory) "Knickerbocker" albo o owijaniu w bawełnę (ang. pussyfooting)...  i to owijają tak dobrze, że piosenka, jak dla mnie, brzmi wręcz erotycznie... Ummm no to by było chyba na tyle. Zostawiam Was z muzyką :)

*I’m head over heels with you, so no more pussyfooting with you, taka taka taka taka uugrh*



sobota, 16 listopada 2013

Nowojorski duet

Dziś postanowiłam w dalszym ciągu penetrować stan Nowy Jork. Phantogram to duet w składzie Josh Carter i Sarah Barthel, powstały w 2007 roku grający głównie rock elektroniczny. 


Prawdę mówiąc nie przepadam za przypisywaniem jednego, konkretnego gatunku muzycznego do zespołu czy wykonawcy. W ostatnich latach wytworzyło się tyle podgatunków muzycznych, że nawet specjaliści mają z nimi problem, dlatego często nowo powstałe zespoły są wrzucane do worka 'indie'- pop, rock, electro bądź właśnie 'rock'- alternatywny, art, psychodeliczny itd. W przypadku Phantogram zdecydowanie 'wrzuciłabym' go do elektroniki, ale raczej indie-rock'owej z domieszką efektów halucynogennych (hah!). Natomiast sam zespół określa swoją muzykę mianem "psychodelicznego popu".


Phantogram występował na wielu amerykańskich festiwalach takich jak Coachella czy Lollapalooza. Pierwszy album Eyelid Movies zebrał wiele pozytywnych recenzji i ja również zachęcam do jego przesłuchania, zwłaszcza utwory "When I'm small" z brzdękającą gitarą i szumem starej płyty w tle oraz "Mouthful of diamonds", w której upodobałam sobie głównie tekst utworu i równie ciekawą melodię, jest to także piosenka od której rozpoczęła się moja przygoda z Joshem i Sarą. 




Jeszcze w tym roku ma się pojawić drugi album Phantogram zatytułowany Voices, osobiście jestem bardzo ciekawa co tym razem zaprezentuje nam ten amerykański duet.

Dla osób, które interesują się filmami bądź muzyką filmową polecam piosenkę "Lights", która znalazła się na soundtracku do wchodzącego w tym miesiącu na ekrany filmu: Igrzyska śmierci: w pierścieniu ognia.