Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Austra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Austra. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 maja 2014

Drugs from Canada

Dziś się nieco rozpiszę, w końcu TRUST to mój ulubiony zespół z Kanady, więc ma specjalne przywileje. ;) Muzyka jaką tworzy TRUST (obecnie Robert Alfons), można bez problemu wpisać na listę używek (ale legalnych i niepowodujących problemów zdrowotnych). Parę utworów wystarczy, żeby poczuć się... inaczej. 

TRUST to dziecko kanadyjskiego miasta Toronto, grający synthpop w wersji dark. Z początkami powstawania zespołu związana jest Maya Postepski - perkusistka Austry (więcej o tym zespole możecie poczytać tutaj). Ten elektro-gotycki duet stworzył jedną z moich ulubionych płyt -TRST, którą posiadam w wersji namacalnej i która zresztą posiada iście przepiękną okładkę (TRST okładka). Z ciekawostek mogę dodać, że krążek był nominowany do JUNO Awards (kanadyjskie nagrody muzyczne) w kategorii 'najlepszy album elektroniczny'.

Znajomość z zespołem zaczęłam prawidłowo, bo od ich pierwszego singla "Candy Walls". Utwór 'najwolniejszy elektronicznie', ale niski głos Alfonsa robi swoje. Reszta piosenek z albumu, aż się prosi o umieszczenie na jakiejś party playliście. Syntezatory, energiczne beaty oraz 'space melody' idealnie współgrają z głebokim, od czasu do czasu mruczącym, wokalem.

Okazji żeby zobaczyć TRUST będzie aż trzy w tym roku. W Warszawie 9 maja w klubie Basen (zmiany ze względu na przesieniesie FreeFormFestival na październik, info z biletami pojawi się w poniedziałek) oraz w czerwcu: w Krakowie (bilet zakupiony^^) i Poznaniu. Jak mi zdradził Robert, koncerty promujące pierwszy krążek zespołu, które odbyły się w Polsce, wyjątkowo zapadły mu w pamięć. Uważa je za jedne z najlepszych spośród całej trasy i generalnie uwielbia grać w Polsce, także... będzie się działo!


Tym razem Kanadyjczyk przyjedzie do Polski ze swoim drugim albumem Joyland, który szczerze powiedziawszy robi na mnie mniejsze wrażenie. Nie wiem czy to dlatego, że Maya odeszła, czy z jakiś innych powodów, ale jak dla mnie elekronika została, natomiast element "dark" gdzieś się częściowo zapodział. Wartymi uwagi są na pewno "Four Gut", "Incabod", który się z czasem rozkręca, "Peer Pressure", "Capitol" i najlepszy moim zdaniem utwór "Rescue, Mister".


Jeśli ktoś nie wie, to się zaraz dowie, ale te trzy ostatnie piosenki już wcześniej ujrzały światło dzienne. Kto mnie dobrze zna, ten wie, że moje umiejętności stalkowania ludzi i wyszukiwania informacji nie mają granic. Robert Alfons, a tak naprawdę Robert Hiley, nagrał kiedyś album w zupełnie innym stylu, dlatego Hileya pieszczotliwie nazywam "wyjce kanadyjce", gdyż piosenki są powolne, jest dużo fortepianu, dominują wysokie dźwięki wokalu. Osobiście mam słabość do drugiej części płyty, którą możecie sobie z ciekawości posłuchać pod tym linkiem. Tak więc piosenki z młodości ładnie podrasowano i teraz stanowią tą lepszą część Joyland. 

A na zakończenie tego postu utwór, którego nie mogę się doczekać, żeby usłyszę w wersji live!



sobota, 22 marca 2014

Sześciopak z Kanady


Jakby co, to nie moja wina, że znowu będzie trochę syntezatorów, Kanada najwyraźniej dobra jest w te klocki. Zespół Austra, o którym dziś będzie mowa, pochodzi z Toronto, (w którym obecnie termometry pokazują parę kresek poniżej zera ~ pogodynka Dżoana). Brrr! U nas już wiosna, ale zapewne wciąż niektórzy z Was mają zastane kości, może Austra pomoże Wam je rozruszać.

Austra to dość interesująca mieszanka. Wokal Katie Stelmanis, która ma łotewski korzenie, jest bardzo charyzmatyczny. Zapewne jednym z czynników, które miały na to wpływ, była nauka śpiewu operowego. Głos Katie posiada ciekawe drżenie, co tym bardziej sprawia, że Austra wyróżnia się na tle innych zespołów. Gdy będziecie za chwilę słuchać paru utworów, to bez problemu powinniście wyczuć wibracje w jej głosie. Początkowo skład zespołu był trzyosobowy: Katie, Maya Postepski na perkusji (a także współzałożycielka zespołu TRUST) oraz Dorian Wolf (basista). Później dołączyła kolejna trójka (Sari i Romy - chórki, Ryan -keyboard), która jeszcze bardziej ubarwiła zespół. 

Pochwalę się, że miałam okazję być na koncercie Austry, która była w trasie promującej swój najnowszy album Olympia. Żeby było zabawniej, to był jedyny koncert, na który wybrałam się w butach na 8cm obcasie. (tak, wiem... ;D) Naprawdę nie liczyłam, że koncert będzie aż tak energiczny, a prawda jest taka, że w warszawskim Basenie podłoga wręcz falowała!, a lampy-meduzy były zachwycające! Przynajmniej dzięki paru centymetrom byłam w stanie zrobić lepsze zdjęcia. Jednym się nawet z Wami podzielę. 

Austra, 22.10.2013, Basen, Warszawa / autor: Dżoana 
Teraz czas na piosenki. Jeśli chodzi o pierwszy album Feel it Break (2011), to możliwe, że znacie utwór "The Choke" albo "Lose it" (ten drugi pojawił się nawet w jednym z odcinków serialu Dr House). Jednak najbardziej rozpoznawalnym utworem jest (według mnie) "Beat And The Pulse", należy on do tych z rodziny dark/new wave. Mamy dużą dawkę syntezatorów i klawisze niczym bicie dzwonów oraz głos Katie, który miejscami wznosi się na wyżyny operowe. 


W drugim albumie zakochałam się od pierwszego usłyszenia (w pierwszym też). Aż się sama sobie dziwię, że nie posiadam jeszcze tych albumów w moich zbiorach.  Czasem naprawdę ciężko jest wybrać tylko jeden utwór, ale zdecyduję się na "We Become", bo zawiera wers, który wyjątkowo przypadł mi do gustu 
~ A coward's crown / please raise it high... ~


PS O zespole Austra wspominałam już wcześniej. Klikając tutaj -> Cover part.2 <- możecie posłuchać Austry wykonującej cover "None of them" autorstwa Robyn. 

środa, 18 grudnia 2013

Cover part. 2

Kolejna odsłona tego co Dżoana lubi najbardziej, czyli covery! Kiedyś muszę wreszcie się zabrać za zrobienie mojej listy Top10...20...50 coverów... może potraktuję, to jako postanowienie noworoczne? ;D


Dziś na warsztat idzie Robyn, a dokładnie jej twórczość w wykonaniu innych artystów. Za pewne większość z Was kojarzy "Dancing on my own" - chyba najpopularniejszy utwór tej szwedzkiej blond wokalistki. Doskonała piosenka, która nadaje się na sylwestrową playlistę... zwłaszcza na sylwestra dla osób określających swoją przynależność do grupy forever-alone (jeśli by nawiązywać do tytułu utworu ;)).

Dla przypomnienia oryginał piosenki -> Robyn "Dancing on my own"

Czas na cover w zupełnie innym wydaniu. Nie sądziłam, że z tego kawałka można zrobić wyciskacz łez... a jednak. Kings of Leon podczas programu Live Lounge BBC Radio1 przerobili "Dancing on my own" na smutną, romantyczną... po prostu piękną balladę. Zdecydowanie jeden z moich ulubionych coverów (i nie mówię tego dlatego, że jestem KOL-holiczką). Posłuchajcie sami!


Jestem łaskawa i podzielę się jeszcze jednym coverem. Zapewne ucieszy Was wiadomość, iż jest on wykonany przez kanadyjski zespół - Austra (PS dla nich zarezerwowałam osobny post więc stay tuned).

Oryginał -> Robyn "None of them"

Powoli w mojej głowie kształtuje się teoria, iż z utworów Robyn da się stworzyć piosenkę w zupełnie innym klimacie. Nie tylko KOL tego dowiedli, ale także Austra. Wersja Kanadyjczyków jest bardziej mroczna, a przez wysoki i drżący głos Katie Stelmanis można dostać gęsiej skórki.