Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alternatywa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alternatywa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 lipca 2014

Rough but delicate

Zwariowany dzień. Zdanie zmieniam częściej niż niezdecydowana kobieta (umm, czy to zdanie ma sens?). Właśnie to  niezdecydowanie towarzyszyło mi podczas podjęcia decyzji o kim będzie dzisiejszy post. Ostatecznie doszłam do wniosku, że powinnam zachować jakąś równowagę w tym szaleństwie, więc postawiłam na polską, spokojną alternatywę.

Mówią, że Łódź brzydka jest, ale na szczęście o talencie nikt nie wspominał, bo bym musiała krzyknąć weto! Daniel Spaleniak pochodzi z Kalisza,  mieszka w Łodzi, a talent to chyba importował, bo jak coś polskiego może brzmieć tak hipnotyzująco? A jednak! Aż duma rozpiera.  

Na SoundCloud Daniel opisał siebie jako I'm a man who likes playing guitar, that's all. Ta skromność doskonale opisuję muzykę jaką tworzy. Jest spokojna, hipnotyzująca i pachnie Skandynawską florą. 


Na początku twórczość Daniela ograniczała się głównie do zabawy z melodią, z czasem dołączył magiczny, basowy wokal, który możecie podziwiać w "My name is wind". Często podkreślam zgrzyty gitary akustycznej, tym razem jednak chropowaty głos Daniela przejął pałeczkę. Dodatkowy bas w wokalu wzomniony jest przez basowe tło. Zdecydowanie mój swiat. Jak dla mnie ta muzyka po prostu oddycha. Niby szorstka, a delikatna w uszach. 


PS Debiutancki album Dreamers ujrzał już światło dzienne. Całość możecie posłuchać na Spotify.

czwartek, 19 czerwca 2014

Ocieplanie klimatu

photo: Shanna Fisher
Co powiecie na krótką wycieczkę do Connecticut? Cóż, w sumie to nie macie wyjścia. ;) Lia Ices (właściwie Lia Kessel), to kolejna przedstawicielka muzyki z rodzaju: kocyk + herbata/wino. Osobiście chętnie sięgam po muzykę, której głównym atutem jest wokal, a oprawa muzyczna, czy to gitara, czy fortepian, jest jedynie przyjemną otoczką.  

Lia jest często porównywana, przez krytyków, do artystów takich jak Cat Power czy Kate Bush, jednak wciąż Lia pozostaje poza światem komercyjnym ... i w sumie może i lepiej, bo ma to swój urok.


Moja przygoda z Lią zaczęła się od jej drugiej płyty Grown Unknown, a konkretnie od kwałka "Little Marriage". Wciąż jest to moja jedna z uubionych piosenek, gdzie w genialny sposób wykorzystano róznego rodzaju grzechotki, tamburny, cymbałki i pstrykające palce, a to wszystko zwieńcza wysoki i intrygujący wokal. Warto dodać, że magazyn Pitchfork, który często jest bezlitosny, gdy przychodzi do recenzjonowania nowych albumów, dał temu krążkowi wysoką notę 7.2/10.




W dorobku Amerykanki znajdują się na razie dwa albumy, ale zmieni się to 16 września -premiera płyty Ices, z której możemy posłuchać już pierwszego singla zatytuowanego "Thousand Eyes". Moje uszy stwierdzają, iż Lia lubi eksperymentować i każda płyta wnosi coś nowego. Po przesłuchaniu wyżej wspomnaniego singla,  mam wrażenie, że ta nowa płyta będzie znacznie pogodniejsza i możliwe że kocyk okaże się być zbędny. 


poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Solo w duecie

Smoke & Jackal to solowy projekt dwóch mężczyzn z niesamowicie wielkim ego, (chociaż podobno przy tworzeniu materiału do EP-ki, ego nie odegrało żadnej roli). We didn't bring any egos to it - wypowiedział się Jared Followill... cóż... polemizowałabym. ;) I właśnie Jared, basista z Kings of Leon, również tutaj popisuje się swoimi zdolnościami grania na pięknym instrumencie, jakim jest gitara basowa. Co więcej, przyznam, że naprawdę dobrze mu to wychodzi. Wraz ze swoim przyjacielem Nickiem Brownem (wokalista zespołu MONA oraz Smoke & Jackal) postanowili nagrać parę kawałków w domu tego drugiego. Co z tego wyszło? Głosy są podzielone, jedni są zachwyceni, inni trochę mniej. Osobiście na 6 piosenek tylko połowa przypadła mi do gustu. Nie wiem, może wciąż wyczuwam to wielkie ego, które przeszkadza mi w odbiorze pozostałych kawałków, a może jestem wybredna, a może się po prostu nie znam, o!


Utwór, który zawsze polecam jako pierwszy to "Save Face". Spełnia swoje zadanie przy słuchaniu z zamkniętymi oczami wręcz idealne. Jak dla mnie ma jakiś tajemniczy urok. Przykładowo takie włóczenie się wieczorem po mieście, z tą piosenką w słuchawkach, mogłoby wyprodukować dość przyjemne ciarki. Chyba kiedyś spróbuję...
Natomiast, singlem promującym EP-kę (EP No. 01) był utwór "No tell". Tekstu może komentować nie będę... ale ogólnie kawałka da się słuchać. Wygląda na to, że to nie koniec Smoke & Jackal. Zarówno na Instagramie Jareda jak i Nicka, pojawiły się ich wspólne zdjęcia i podpisy zapowiadające drugą mini płytę. Poczekamy, zobaczymy. Może nowy materiał bardziej przypadnie mi do gustu. 



piątek, 7 marca 2014

Powiew świeżości z Polski


Trawa zaczyna się zielenić, ptaki wracają z voyagy, dlatego dziś jako pierwszy zwiastun wiosny (tak wiem, ze jeszcze zostało dwa tygodnie) na blogu pojawia się polska świeżynka - ATLAS AXIS. 

Lucy i Dymitr to rodzeństwo cioteczne, zakochane w muzyce od dzieciństwa. Poszukując muzycznych inspiracji, wreszcie wykształcili swoje gusta, a także styl, w którym zaczęli tworzyć. Przypadek Atlas Axis to taki muzyczny "związek" na odległość. Dymitr wyjechał bowiem do Londynu, a Lucy została w Warszawie. Pierwsze próby nagrania czegokolwiek do łatwych nie należały... wiecie jak to jest z rozmowami na Skype, a raczej z jakością połączenia. 


Po cichu kibicuję wszystkim młodym, polskim zespołom, które kochają muzykę i wiedzą jak ma wyglądać ich produkt. Atlas Axis jak dla mnie spełnia te kryteria. Na chwilę obecną zespół ma nam do zaproponowania jedynie utwór "Bird", dlatego cały mój dzisiejszy wywód kręci się wokół tej jednej piosenki. Kawałek jest z resztą bardzo apetyczny, zwłaszcza pod względem syntezatorów. Na początek dostajemy męski wokal, z dość wysokimi dźwiękami, które w dalszej części utworu przyjemnie zamieniają się w basowe brzmienie i doskonale sprawdzają się przy partiach śpiewanych razem z Lucy. Nie znam się na budowie ucha, ale moje jest dość cienkie, dlatego przeważnie przykuwam uwagę do dźwięków i rytmu, niż do śpiewanego tekstu, jednak tym razem słowa do "Bird" zasługują na pochwałę. 


Zespół bierze udział w konkursie SKODA Auto Music, który umożliwiłby im m.in. nagranie swojego materiału. Dlatego jeśli przyjemnie się Wam słuchało utworu "Bird" to możecie oddać głos na Atlas Axis pod tym linkiem. 

niedziela, 12 stycznia 2014

Pozostając w ukryciu...

Pora sięgnąć do korzeni, a raczej korzonków bo BOKKA to młoda polska formacja powstała w 2013 roku. Owiany tajemnicą zespół w ciągu zaledwie paru miesięcy zdążył zostać doceniony przez zagraniczne media i magazyny muzyczne. Dlaczego owiany tajemnicą? Mianowicie BOKKA ukrywa swoją tożsamość sceniczną. Nie ważne ile godzin spędzilibyście szukając informacji o członkach zespołu w Google, prawdopodobnie i tak byście nic nie znaleźli, nawet jednego zdjęcia, jednego nazwiska (no chyba, że są to wasi znajomi;)). Artyści tłumaczą, iż pozostanie zespołem incognito jest zabiegiem, który ma za zadanie zwiększyć skupienie odbiorcy na muzyce. Co ciekawe, również podczas pierwszego występu twarze artystów były zasłonięte...także pewnie nie było co liczyć na zdjęcie z wokalistką ;D. 


Muszę przyznać, że ta tajemniczość wykreowana przez BOKKę jedynie zwiększa moją ciekawość i z pewnością rozważę pojawienie się na ich warszawskim koncercie w marcu. Osoby wybierające się na tegoroczną edycję festiwalu Open'er, również będą mieli okazję posłuchać tego alternatywnego, elektronicznego, dream-pop'owego zespołu. 

Nie ma co tu dużo mówić, "Town of strangers" to po prostu mistrzostwo.


Ale to nie koniec ciekawostek na dziś. BOKKA w swoich piosenkach często stosuje dość... niespotykane instrumenty. W utworach możemy usłyszeć różne naturalne dźwięki jak potrząsanie butelki z wodą czy na przykład dzwonek telefonu w kawałku "K&B" - więc nie zdziwcie się, że 'coś dzwoni' ;)


PS Z ogłoszeń parafialnych dla zainteresowanych:
- debiutancki album zespołu jest już dostępny w sklepach
- zachęcam zaglądać od czasu do czasu na oficjalny fan page zespołu na Facebooku (BOKKA - facebook), gdyż BOKKA są w trakcie ogłaszania trasy na rok 2014